Dzień poprzedzający noc Bożego Narodzenia nazywamy Wigilią. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa „vigilia”, które oznacza „czuwanie”. Po Adwencie następuje kulminacja oczekiwania. Już zaledwie godziny dzielą wierzących od radości narodzenia Pana Jezusa. Jakie znaczenie ma ten czas, którego natężenie uczuciowe sięga zenitu, gdy przełamujemy się opłatkiem i składamy sobie życzenia?
Co działo się z Maryją i Józefem tuż przed narodzeniem Jezusa? Oto jedna z wizji, która zdaje się być niezwykle bliska rzeczywistości… Maryja była tak cierpliwą, spokojną i oczekującą, tak pokorną! Ach! bardzo długo czekać musiała! Usiadła z rękoma na piersiach złożonymi, z głową spuszczoną. Wreszcie powrócił Józef bardzo zasmucony. Płakał ze smutku, iż żadnej nie znalazł gospody, nie śmiał się zbliżyć. Mówił, że z młodych lat zna jeszcze jedno miejsce na przedmieściu, własność pasterzy, którzy tutaj odpoczywają, ilekroć bydlęta do miasta prowadzą, i że on sam często tam na modlitwę się uchylał i przed braćmi swoimi się ukrywał. O tej porze roku niema tam żadnych pasterzy, a chociażby przyszli, łatwo się z nimi zgodzi.
Ponad dwa tysiące lat później, a więc dzisiaj… Na stole ustawia się świecę symbolizującą Chrystusa „światłość świata”. Ojciec rodziny lub najstarsza wiekiem osoba rozpoczyna wieczerzę modlitwą, w której nie zapomina się o zmarłych członkach rodziny lub bliskich. Najmłodszy członek rodziny, o ile może, odczytuje opis narodzenia Pańskiego zaczerpnięty z Ewangelii według św. Łukasza. Następuje dzielenie się opłatkiem i składanie sobie życzeń. Światełka na choince zaczynają przyciągać wzrok, a pod drzewkiem niespodziewanie odnajdujemy upominki. Spożywaniu tradycyjnych dwunastu potraw, przy stole, na którym jedna zastawa pozostaje pusta dla niespodziewanego gościa lub kogoś, kto nie mógł przybyć, towarzyszy śpiewanie kolęd i pastorałek. Na poczesnym miejscu lub pod choinką ustawiona jest choćby symboliczna szopka betlejemska, dzięki czemu pamiątka narodzin Jezusa staje się czymś widzialnym i pobudza do refleksji.
To „scenariusz” zwyczajowy, bo od szeregu lat drzewko świąteczne często błyszczy w domach i na ulicach znacznie wcześniej, a melodie kojarzące się świątecznie „lecą” z głośników” od kilku tygodni. Szczęśliwie trwa jeszcze pamięć o opłatku, w wielu domach zapalana jest świeca Caritas, a o odmawianie modlitwy potrafią się upomnieć dziadkowie lub dzieci. Zdarza się jeszcze, że pod białym obrusem jest sianko przypominające żłóbek betlejemski. Atmosfera świętowania sprzyja rozmowom, wspomnieniom i wyklucza sporne kwestie. Nie bzyczy w tle telewizor, a smartfony leżą gdzieś z boku i najwyżej wykonujemy nimi pamiątkowe selfie. Nie podaje się i nie spożywa alkoholu, skoro po kolacji wigilijnej wielu udaje się do kościoła na Pasterkę. Ta szczególna Msza św. rozpoczynająca okres Bożego Narodzenia zazwyczaj odprawiana jest o północy.
Wigilię i Boże Narodzenie Karol Wojtyła, już jako ksiądz, potem biskup i wreszcie papież, traktował z nadzwyczajną tkliwością. Pamiętamy wiele wypowiedzi Ojca Świętego, w których akcentował duchowy wymiar tego czasu, ale też radośnie celebrował zwyczaje, z jakimi do Watykanu przybył z Polski. Niech urywki wypowiedzi św. Jana Pawła II staną się dla nas przesłaniem na ostatnie godziny przed Bożym Narodzeniem. Trzecie cytowane poniżej wystąpienie, to wypowiedź podczas orędzia Urbi et Orbi z 25 grudnia 2004 r., a więc ostatniego, jakie papież z Polski wygłosił zanim odszedł do Pana.
- Zgodnie z naszą milenijną tradycją Bożego Narodzenia, w nawiązaniu do tego pustego talerza z opłatkiem, który się stawia na stole wigilijnym dla nieznanego przybysza, dla nieznanego gościa. A tu gość szczególny, gość, który spod serca swojej matki chce przyjść w krąg jego rodziny. Czy można bez wielkiego narażenia się na straszliwy wyrzut sumienia, zamknąć przed nim drzwi? Niech zginie? Niech umrze z głodu? Niech zginie na mrozie?
- Boże Narodzenie w Polsce to jest coś zupełnie szczególnego. (…) Myślę, że w nim się w jakiś szczególny sposób wyraził geniusz duszy polskiej – w przeżyciu Bożego Narodzenia, w tym wszystkim, co to przeżycie Bożego Narodzenia ukształtowało w dziejach naszej religijności, chrześcijaństwa i kultury. (…) To nie jest przypadek, że w Polsce jest tyle kolęd, na pewno o wiele więcej, niż w tradycji innych narodów. To nie jest przypadek. To jest bardzo precyzyjny dowód na specyfikę polskiej duszy, na specyfikę jej stosunku do Boga wcielonego, do tajemnicy Wcielenia.
- Przy szopce, w której leżysz bezbronny, niech ustanie wszelka przemoc, która szerzy się, powodując nieopisane cierpienia. Niech wygasną liczne zarzewia napięć, grożące wybuchem otwartych konfliktów, Niech pogłębi się pragnienie poszukiwania pokojowych rozwiązań, w poszanowaniu uprawnionych dążeń ludzi i narodów.
Więcej na ten temat przeczytasz:
- https://jp2online.pl/publikacja/boze-narodzenie-wedlug-pomyslu-jana-pawla-ii;UHVibGljYXRpb246Mw==
- https://www.swietyjozef.kalisz.pl/marzec-ze-sw-jozefem/biografia-sw-jozefa-cz4.html
- https://info.wiara.pl/doc/400684.Wigilia-w-tradycji-chrzescijanskiej
