W żarnach zniewolenia byli Niezłomni

W żarnach zniewolenia byli Niezłomni – choć Wyklęci, stali się ziarnami wolnej Polski

Stanęli w obronie wolnej Rzeczypospolitej wypełniając żołnierską przysięgę. Bezgranicznie oddali się obronie suwerennej i niepodległej Polski. Określani przez historię jako Wyklęci, współcześnie uznawani są za Niezłomnych i Nieustraszonych.

Powojenna konspiracja niepodległościowa była najliczniejszą formą zorganizowanego oporu polskiego społeczeństwa wobec reżimu komunistycznego. W zbrojnym podziemiu działało nawet 200 tys. osób w różnych oddziałach. Kolejnych 20 tys. walczyło w partyzantce. Kilkaset tysięcy osób zapewniało łączność, aprowizację, wywiad i schronienie. Przeciwko władzy występowali także uczniowie zrzeszeni w podziemnych organizacjach młodzieżowych – łącznie ok. 20 tys. młodych ludzi.

Obok represji, prowokacji, obław i innych form tłumienia oporu były procesy pokazowe członków antykomunistycznego podziemia. Stanowiły esencję nienawiści, zakłamania i propagandy władz PRL wobec tych, którzy zdecydowali się zbrojnie walczyć z prosowieckim porządkiem w Polsce. Pod hasłem band dywersyjnych sądzono byłych członków Armii Krajowej i ich następców. Pozbawieni możliwości obrony, fałszywie oskarżani o zdradę – byli skazywani na śmierć lub długoletnie więzienie. Pamięć o nich na wiele lat wymazano z oficjalnej historii.

Ostatnim z Wyklętych – Niezłomnych był sierżant Józef Franczak. 21 października 1963 r. miejsce na Lubelszczyźnie, w którym się ukrywał otoczone przez 37 funkcjonariuszy SB i ZOMO. Nie udało się mu uciec z okrążenia i w obronie oddał kilka strzałów w kierunku napastników. Podczas wymiany strzałów został postrzelony. Sekcja zwłok Józefa Franczaka wykazała, że jego zgon nastąpił w wyniku postrzału serca. W chwili śmierci ostatni polski partyzant miał 45 lat. Jego siostry, dopiero 20 lat później mogły złożyć ciało (pozbawione przez komunistów głowy) w rodzinnym grobowcu.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest hołdem dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowych, za krew przelaną w obronie ojczyzny – napisał w lutym 2010 r. prezydent RP Lech Kaczyński, który podjął inicjatywę ustawodawczą w zakresie uchwalenia tego święta. Ta idea, podtrzymana przez kolejnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, została zrealizowana ustawą z 3 lutego 2011 r.

Już dopala się ogień biwaku, a nad rzeką unosi się mgła. Po szwadronie ni śladu, ni znaku, tylko „dziegciar” w oddali gdzieś gra. Tylko słychać gdzieś bardzo daleko, jęk szrapneli unosi się wzwyż. Za urwiskiem tam wije się rzeka, a za rzeką mogiła i krzyż. Pod tym krzyżem, pod drzewem zwalonym, śnią żołnierze o Polsce swój sen. Bodaj po to być warto żołnierzem, by sen cudny przyśnić jak ten. Bodaj widzieć padając w ataku, Polską wolną i czystą jak łza. Po szwadronie ni śladu, ni znaku, tylko „dziegciar” w oddali gdzieś gra.

Pieśń partyzancka „Już dopala się ogień biwaku” była pieśnią obozową 5 Brygady Wileńskiej. Autor słów i kompozytor melodii pieśni „Już dopala się ogień biwaku” pozostaje nieznany. Utwór zaliczany jest do grona pieśni partyzanckich, śpiewanych w Leśnych Oddziałach. Utwór w wykonaniu Norberta „Smoły” Smolińskiego stał się muzyczną ilustracją filmu „Wyklęty” z 2017 r. Oparty na faktach film, którego akcja toczy się w Polsce, w drugiej połowie lat 40. Jego bohaterami są członkowie zbrojnego podziemia niepodległościowego, walczący z władzą ludową o powojenny kształt Polski. Ludzie, którzy mimo olbrzymiej przewagi resortu bezpieczeństwa, wspieranego przez radzieckie NKWD, walczyli do końca o swoją sprawę.

1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych i to właśnie ku pamięci o bohaterach naszych najnowszych dziejów jest piosenka „Już dopala się ogień biwaku”.

Zobacz także