2 kwietnia – od dwudziestu jeden lat – wracamy pamięcią do osobistych spotkań lub doświadczeń. Niektórzy z nas – szczególnie młodsi – odnajdują świadectwa lub na nie czekają. Wszystko po to, by odczytać znak, jakim dla świata stał się święty Jan Paweł II.
W poniedziałek 16 października 1978 r., kilkanaście, może kilkadziesiąt minut przed godziną 18:18, gdy ukazał się biały dym nad Kaplicą Sykstyńską, ksiądz kardynał Karol Wojtyła poznał wynik konklawe. Dotychczasowy metropolita krakowski został biskupem Rzymu i przyjął imię Jan Paweł II. Chwilę potem świat zobaczył papieża w logii Bazyliki św. Piotra. Potem widział Go cały świat dzięki podróżom apostolskim i poprzez media.
Stał się niekwestionowaną globalną osobą numer jeden. Absolutnie wyjątkowa biografia, intelekt i kultura, witalność, zdolność słuchania i umiejętność posługiwania się słowem (w wielu językach), wyrazistość i prostolinijność – można bez końca wymieniać cechy człowieka, który został papieżem i papieża, który nie przestał być człowiekiem. Wrócił do Domu Ojca o godz. 21:37 w sobotę 2 kwietnia 2005 r.
Był robotnikiem, aktorem, polonistą, filozofem, teologiem, kapłanem – jeśli spojrzeć na główne rysy biograficzne papieża. Św. Jan Paweł II to nade wszystko świadek wiary. Dzisiaj przypominamy sobie – ci, którzy mogą to pamiętać – lub opowiadamy – tym, którzy tego nie doświadczyli osobiście – jak niezwykle intensywnie Karol Wojtyła wyznawał miłość Panu Bogu do ostatniego oddechu i ostatniego spojrzenia za życia wśród nas.
Mija kolejna rocznica dnia, gdy wyszeptał „pozwólcie mi odejść „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. Teraz – jako święty Kościoła Powszechnego – wskazuje drogę do spotkania z Panem.