Ks Marcin Gęsikowski Wiara musi zejść

Ks. Marcin Gęsikowski: „Wiara musi zejść z poziomu słów na poziom życia”

Msza św. sprawowana w katedrze pw. św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy trafiła do globalnej widowni TVP Polonia. W homilii ks. Marcin Gęsikowski mówił o wierze, która nie może kończyć się na deklaracjach, o możliwości powrotu do Boga i o nawróceniu zaczynającym się często od jednego, zwyczajnego kroku. Śpiew podczas liturgii prowadził Chór Diecezjalny „Tactus Sonus” pod dyrekcją Marty Monety-Napierały.

Centralnym motywem homilii była ewangeliczna przypowieść o ojcu i dwóch synach. Jeden obiecał, że pójdzie pracować w winnicy, lecz nie poszedł. Drugi najpierw odmówił, ale później zmienił decyzję i spełnił prośbę ojca

Jezus nie pyta, który z nich miał lepsze intencje. Nie pyta nawet, który z nich nie popełnił błędu. Pyta, który spełnił wolę Ojca. Bo w życiu wiary, w naszej relacji do Boga, nie chodzi tylko o słowa. Chodzi o to, co dzieje się później. Można bowiem powiedzieć Panu Bogu bardzo wiele pięknych rzeczy. Można się modlić, znać wszystkie modlitwy. Można przychodzić do kościoła, można mówić: «Boże, jestem, ufam Tobie». A jednocześnie nasze codzienne życie może iść w zupełnie innym kierunku – mówił ks. Marcin Gęsikowski, proboszcz świdnickiej parafii katedralnej. 

Kaznodzieja zwrócił uwagę, że Chrystus nie koncentruje się w tej przypowieści na pierwszej deklaracji człowieka, lecz na tym, co ostatecznie robi on ze swoim życiem. Ważnym wątkiem homilii stała się możliwość zmiany decyzji. Ks. Gęsikowski podkreślał, że nawet człowiek, który długo pozostawał daleko od Boga, nie jest pozbawiony możliwości rozpoczęcia na nowo.

„Ktoś może mieć za sobą trudną historię, może wiele razy powiedzieć Bogu «nie», może być daleko od Niego, ale pewnego dnia może się zatrzymać, przemyśleć swoje życie i powiedzieć: «jednak pójdę, wrócę, spróbuję jeszcze raz». I właśnie o takiej zmianie mówi dzisiejsza Ewangelia. Bóg nie boi się naszego «nie». Drugi syn powiedział ojcu: «nie chcę». To bardzo mocne słowa. A jednak ojciec go nie przekreśla. To jest pierwsza dobra wiadomość tej Ewangelii” – zaznaczył. 

Proboszcz parafii katedralnej mówił także o pokusie przedstawiania przed Bogiem wyidealizowanego obrazu samego siebie. Tymczasem, jak przekonywał, autentyczna relacja z Bogiem zakłada również możliwość wypowiedzenia własnych pytań, wątpliwości, zmęczenia czy niezrozumienia.

Czasami człowiek myśli, że przed Bogiem zawsze musi wyglądać idealnie, że nie wolno mu przyznać się do słabości, do zmęczenia, do rozczarowania, do wątpliwości. Tymczasem Bóg woli nasze szczere «nie» niż puste «tak». Może czasami nawet nasze «nie» wygląda wobec Boga w taki sposób: Boże, nie mam siły przebaczyć. Boże, tego nie rozumiem. Boże, dlaczego mam przez to przechodzić? I co robi Bóg? Nie odwraca się – powiedział ks. Marcin Gęsikowski.

Nawrócenie może wyglądać bardzo zwyczajnie. Kapłan zwrócił uwagę, że nawrócenia nie należy utożsamiać wyłącznie z gwałtownym, emocjonalnym przełomem. Częściej dokonuje się ono przez małe decyzje podejmowane w zwyczajnym życiu.

Szczere «nie» może stać się bowiem początkiem rozmowy, dialogu z Bogiem. Może prowadzić do pytania: a może jednak Bóg ma rację. Najważniejsze jest to, co robimy po naszym «nie». Drugi syn zmienił zdanie. Zastanowił się, przemyślał. I tu dotykamy istoty chrześcijańskiego nawrócenia, bo nawrócenie nie zawsze wygląda spektakularnie. Czasami nie ma łez, wielkich deklaracji, niezwykłych przeżyć. Czasami nawrócenie wygląda bardzo zwyczajnie – podkreślił. 

Jako przykłady wskazał bardzo konkretne sytuacje: telefon do osoby, z którą przez lata nie utrzymywało się kontaktu, decyzję o spowiedzi, próbę naprawienia relacji w rodzinie czy powrót do modlitwy. 

Ktoś przez wiele lat nie rozmawia z człowiekiem, który go zranił, ale pewnego dnia mówi: zadzwonię. Ktoś od dawna odkłada spowiedź, ale w końcu mówi: pójdę. Ktoś wie, że w rodzinie trzeba coś naprawić i robi ten pierwszy krok. Ktoś żyje przez lata bez modlitwy, ale pewnego wieczoru po prostu klęka i mówi: «Boże, jestem. Nie wiem, co powiedzieć, ale jestem». To może być właśnie owo ewangeliczne «później się opamiętał» – wyjaśniał w homilii kapłan. 

Drugą stroną ewangelicznej przypowieści jest jednak ostrzeżenie przed wiarą pozostającą jedynie deklaracją. Pierwszy syn powiedział ojcu „tak”, ale jego słowa nie znalazły potwierdzenia w działaniu. Ten fragment homilii ks. Marcina Gęsikowskiego wybrzmiał szczególnie mocno, ponieważ przełożył on ewangeliczną przypowieść bezpośrednio na codzienne relacje.

Możemy mieć bowiem piękne religijne słowa na ustach, ale Ewangelia zawsze pyta o konkrety. Niestety nie wystarczy powiedzieć: «kocham Boga», jeśli nie potrafię zrobić miejsca dla drugiego człowieka. Nie wystarczy powiedzieć: «przebaczam», jeśli w sercu przez lata pielęgnuję urazy. Nie wystarczy mówić: «Bóg jest dla mnie najważniejszy», jeśli dla Boga nie mam nawet kilku minut dziennie. Nie wystarczy mówić: «wierzę», jeśli wiara nie ma żadnego wpływu na sposób, w jaki traktuję żonę, męża, dzieci, rodziców, sąsiadów, bliźniego – mówił kaznodzieja i podsumował tę część homilii zdaniem: Jezus przypomina nam dziś bardzo konkretną prawdę. Wiara musi zejść z poziomu słów na poziom życia.

Ks. Marcin Gęsikowski przypomniał jednocześnie, że przypowieść Jezusa została skierowana do ludzi religijnych i przekonanych o własnej sprawiedliwości. Problemem nie jest sam upadek człowieka, lecz przekonanie, że nie potrzebuje już przemiany.

Największym problemem człowieka nie jest bowiem to, że upada. Problem zaczyna się wtedy, kiedy mówi, że nie potrzebuje się podnosić. Bóg mi jest niepotrzebny. Niebezpieczne jest nie to, że człowiek odkrywa swoją słabość. Niebezpieczne jest to, kiedy przestaje ją widzieć. Pokora mówi: Panie, potrzebuję Twej łaski. Pycha mówi: poradzę sobie sam – powiedział. 

Końcowa część homilii miała charakter wezwania do osobistego rachunku sumienia. Ks. Marcin Gęsikowski pytał, czy wiara rzeczywiście zmienia sposób życia człowieka, jego stosunek do rodziny i innych ludzi, zdolność przebaczania, dotrzymywania słowa i przyznawania się do winy.  Jednocześnie mocno wybrzmiała perspektywa nadziei.

Bóg zostawia człowiekowi możliwość powrotu. Nawet jeśli wczoraj powiedziałem «nie», dziś mogę powiedzieć «tak». Nawet jeśli wiele razy zawiodłem, dziś mogę zrobić kolejny krok. Nawet jeśli przez lata żyłem daleko od Boga, mogę zacząć wracać – mówił proboszcz świdnickiej parafii katedralnej.

Na zakończenie zachęcił, aby zamiast wielkich postanowień wybrać jeden konkretny krok: przebaczenie, rozmowę, spowiedź, powrót do modlitwy albo dobro okazane drugiemu człowiekowi.

Nasze życie zaczyna się zawsze od jednego małego kroku. Drugi syn powiedział «nie», ale poszedł. I to właśnie jest najważniejsze. Nie to, co mówiłem wczoraj, ale dokąd idę dzisiaj. Prośmy więc Boga o łaskę pokory, byśmy potrafili przyznawać się do naszego «nie», ale również o odwagę, byśmy umieli je zmienić – zakończył ks. Marcin Gęsikowski. 

Transmisja Mszy św. z katedry świdnickiej w TVP Polonia pozwoliła, by przesłanie niedzielnej homilii dotarło daleko poza Świdnicę, także do Polaków mieszkających poza granicami kraju. Telewidzowie włączający się duchowo liturgię sprawowaną 27 września 2026 r. mogli też zobaczyć majestatyczną bryłę świątyni i jej urzekające wnętrze. 

Tekst homilii ks. Marcina Gęsikowskiego w całości udostępnił serwis wAkcji24.pl

Foto: screen TVP Polonia

Zobacz także
Tak Pomagam
zobacz więcej

Tak. Pomagam!

Caritas Polska, jak każdego roku w Wielkim Poście organizuje akcję dobroczynną pod hasłem „Tak. Pomagam!” W sklepach w…