Zaprawdę, iluż ludzi, ile milionów ma objąć nasza modlitwa w dniu dzisiejszym? Czy można ich porównać do owej „rzeszy wielkiej”, którą widzi w Apokalipsie św. Jan (por. Ap 7,9)? – pisał Ojciec Święty Jan Paweł II w 50. rocznicę wybuchu II wojny światowej, który dwa lata wcześniej przemawiał na Westerplatte do młodzieży. Dzisiaj uświadamiamy sobie, że po tragedii sprzed 86 lat wciąż mamy niezabliźnione rany, o czym dzisiaj na Westerplatte przypomniał prezydent RP Karol Nawrocki.
Rozmiar strat poniesionych, a bardziej jeszcze rozmiar cierpień zadanych osobom, rodzinom, środowiskom, jest zaprawdę trudny do wyliczenia. Wiele faktów jest znanych, wiele pozostaje jeszcze do wyjaśnienia. Wojna toczyła się nie tylko na frontach, lecz jako wojna totalna uderzała ona w całe społeczeństwa. Deportowano całe środowiska. Tysiące osób stawały się ofiarą więzień, tortur i egzekucji. Ginęli ludzie pozostający poza zasięgiem działań wojennych jako ofiary bombardowań oraz systematycznego terroru, którego zorganizowanym środkiem były koncentracyjne obozy pracy, które zamieniały się w obozy śmierci – pisał w liście skierowanym do Episkopatu Polski w 1989 r. papież Jan Paweł II, który na własne oczy widział akty agresji niemieckiej, a potem sowieckiej na Polskę.
Jan Paweł II od przypomnienia dramatycznego obrazu wojny przeszedł do chrześcijańskiej refleksji oraz wezwania do modlitwy. Iluż ludzi ma objąć ta modlitwa, przywołując na pamięć ich cierpienia i ofiary, ich poświęcenie, a zwłaszcza ich śmierć! Ale oprócz tych, co ponosili cierpienia i śmierć, byli także ci, co te cierpienia i śmierć zadawali – ci, którzy ponoszą straszną odpowiedzialność za okrucieństwa tej wojny. Z tą odpowiedzialnością idą wszyscy przed Boży Sąd. Zaprawdę, iluż ludzi, ile milionów ma objąć nasza modlitwa w dniu dzisiejszym? Czy można ich porównać do owej „rzeszy wielkiej”, którą widzi w Apokalipsie św. Jan (por. Ap 7,9)? To apokaliptyczne „widzenie” nie jest poddane tylko prawu zniszczenia i śmierci. Jest w nim bowiem obecna „Krew Baranka” (por. Ap 7,14). Działa ona mocą odkupienia; która jest większa niż jakakolwiek moc zniszczenia i zła w dziejach człowieka na ziemi.
Podczas dzisiejszych uroczystości państwowych na Westerplatte z okazji 86. rocznicy wybuchu II wojny światowej, prezydent RP Karol Nawrocki mówił o przyczynach tragedii, jaką była napaść na Polskę w 1939 r. To złe słowo. To złe słowo Niemca wypowiadane w kierunku innych narodów i w kierunku narodu polskiego doprowadziło do tej wojny. Nie tylko słowo Niemca wypowiedziane, ale regularnie wypowiadane, zapisywane na kartach kolejnych książek i traktatów filozoficznych w drugiej połowie XIX wieku. Najpierw ci wielcy teoretycy stworzyli świat bez Boga. Świat, w którym Bóg miał umrzeć. A skoro Boga nie ma, to człowiek musi stać się Bogiem – decydować o życiu, o śmierci. Decydować o tym, kto żyć może, a kto żyć nie może. (…) W tym samym czasie „Polak” w niemieckich słownikach stał się synonimem kogoś gorszego. Polska była kimś gorszym, czymś gorszym, czym można pogardzać. Polacy nie zasługiwali na takie traktowanie, jak ludy cywilizowane. To historyczne fakty zapisane w traktatach. A wówczas, w końcówce XIX wieku, polski patriotyzm miał być zagrożeniem dla państwa niemieckiego. A religijność miała być wymierzona w interesy państwa niemieckiego.
W dalszej części prezydent RP apelował do społeczności międzynarodowej. Dzisiaj z Westerplatte musi wybrzmieć jeszcze jeden sygnał. Musi wybrzmieć jeszcze jedna prawda o tym, co rozpoczęło się 1 września roku 1939 tutaj, na Westerplatte. Stają przed nami wielkie wyzwania. Wielkie wyzwania w obliczu odradzającego się neoimperializmu postsowieckiej Federacji Rosyjskiej. Stają przed nami zadania budowania Unii Europejskiej, Sojuszu Północnoatlantyckiego. Te zadania realizujemy razem z naszym partnerem handlowym i z naszym sąsiadem – z Niemcami, ze sprawcami II wojny światowej. Ze sprawcami II wojny światowej, którzy ręka w rękę z Sowietami, ze Stalinem doprowadzili do wybuchu tej wojny i którzy zaatakowali Westerplatte. (…) Dobre jest tylko to bogactwo, które nie jest grzechem. A bogactwo, które jest zbudowane, owszem, i na ciężkiej pracy kolejnych generacji niemieckich, i zbudowane jest na wsparciu Niemiec po roku 1945, jest także zbudowane na złamaniu Dekalogu, który mówi: „Nie zabijaj” i „Nie kradnij”. A jak zabiłeś i ukradłeś, to musisz winę wyznać, musisz przeprosić i musisz zadośćuczynić. Dla naszej wspólnej przyszłości, dla bezpieczeństwa naszych sojuszy czekamy na reparacje od państwa niemieckiego.
Na zakończenie wystąpienia prezydent RP Karol Nawrocki nawiązał do słów św. Jana Pawła II wygłoszonych na Westerplatte podczas papieskiej pielgrzymki do Polski w 1997 r. Każdy ma swoje Westerplatte. Naszym Westerplatte, naszym obowiązkiem, naszą wspólną sprawą jest dochodzić też prawdy i uczciwości wobec naszych zachodnich sąsiadów. Przemówienie zakończył wezwaniami: Niech żyją bohaterowie z Westerplatte! Wieczna hańba niemieckim i sowieckim mordercom! Niech żyje Polska!
Na temat okoliczności wybuchu II wojny światowej pisze dzisiaj portal wAkcji24.pl. Przyczyny wybuchu wojny sięgają daleko poza granice Polski. W latach 30. XX wieku Niemcy, pod wodzą Adolfa Hitlera, intensywnie dążyły do rewizji postanowień traktatu wersalskiego, który kończył I wojnę światową i nakładał na Niemcy liczne ograniczenia. Hitler otwarcie mówił o potrzebie zdobycia „przestrzeni życiowej” dla narodu niemieckiego, co oznaczało ekspansję na wschód, kosztem krajów takich jak Polska. W tym samym czasie, państwa zachodnie, zwłaszcza Francja i Wielka Brytania, prowadziły politykę appeasementu, starając się unikać konfrontacji z Niemcami za wszelką cenę. Cały materiał dostępny w portalu wAkcji24.pl
Foto: ipn.gov.pl