Byłem tu u Was

„Byłem tu u Was…” – refleksja na Dzień Papieski 2026

W 1955 r. grupa młodzieży z Krakowa przebywała na wakacyjnej wycieczce po Sudetach. Młodzi uznali wcześniej, że „tam nas jeszcze nie było…” i postanowili spędzić kilka dni na wędrówce po najpiękniejszych zakątkach Dolnego Śląska. Ich przewodnikiem – także duchowym – był ks. Karol Wojtyła, dla niepoznaki nazywany przez młodych „Wujkiem”. 

Pomiędzy 1 a 8 lipca 1955 r. odwiedzili Kudowę-Zdrój, w tym Kaplicę Czaszek, spacerowali po Błędnych Skałach, weszli na Szczeliniec Wielki, nawiedzili sanktuaria maryjne w Wambierzycach i na Górze Iglicznej, byli w Dusznikach-Zdroju, znaleźli się w Spalonej i Karłowie, Międzylesiu, wspięli się na Śnieżnik. Ks. Karol Wojtyła z Długopola pojechał pociągiem do Krakowa, gdzie został pilnie wezwany, a pozostali z Międzygórza poszli do Lądka-Zdroju, potem z Kłodzka wrócili do Krakowa. 

Czas tej wędrówki przypadał na okres, w którym jeszcze żywe było doświadczenie zakończonej dekadę wcześniej II wojny światowej, co postawiło Polskę poza kręgiem wolnych państw. Społeczeństwo żyło wspomnieniami z miejsc, do których na Dolny Śląsk musiało przybyć po wypędzeniu ze wschodnich Kresów II Rzeczypospolitej zabranych nam przez Związek Sowiecki. Tajne i jawne służby komunistycznego państwa wnikliwie obserwowały każdą aktywność związaną z duszpasterstwem, szczególnie duszpasterstwem młodzieży. Reżim źle znosił formowanie młodego pokolenia w duchu Ewangelii i wolności. 

Wyprawy organizowane przez ks. Karola Wojtyłę, który w między czasie wspinał się po drabinie kariery naukowej i równolegle był podnoszony w hierarchii Kościoła do kolejnych ważnych posług, miały zawsze charakter rekolekcji w drodze. Łączyły modlitwę, rozmowy i budowanie wspólnoty z poznawaniem ciekawych miejsc i ich historią. Wiele szczegołowych i poruszających świadectw na temat górskich wypraw ks. Karola Wojtyły, potem biskupa, kardynała i papieża, znaleźć można w książce-albumie Urszuli J. Własiuk pod znamiennym tytułem „Ja tam u Was byłem – pilnujcie mi tych szlaków” wydanej w Krakowie w 2003 r. 

Na pamiatkę wyprawy ks. Karola Wojtyły po Sudetach z 1955 r. przewodnicy sudeccy ufundowali tablicę pamiątkową. Wykonana w piaskowcu z Radkowa – kamieniu, który od pokoleń stanowi budulec mieszkańców Ziemi Kłodzkiej, została odsłonięta i poświęcona 1 sierpnia 2026 r., w obecności pocztu sztandarowego Koła Przewodników Sudeckich, licznie zgromadzonych przewodników, przyjaciół i miłośników gór. Poświęcenia tablicy dokonał ks. Romuald Brudnowski, kapłan związany na wiele sposób z Ziemią Kłodzką.

Pomysłodawcą i realizatorem upamiętnienia obecności przyszłego papieża wśród nas w formie tablicy na Szczelińcu Wielkim jest Zygmunt Oliwa, nestor środowiska przewodników sudeckich. Jego wytrwałe zabiegi, aby uzyskać zgodę na lokalizację tablicy w obrębie ochrony krajobrazowej, pozyskać fundusze na wykonanie tablicy i wreszcie zorganizować wzruszającą uroczystość, przyniosły trwały efekt. Turyści wchodzący na Szczeliniec Wielki dowiadują się, że stoją na miejscu, w którym 2 lipca 1955 r. przebywał ks. Karol Wojtyła i jego młodzi przyjaciele z Krakowa. 

Warto przypomnieć wydarzenie sprzed paru miesięcy dzisiaj, gdy obchodzimy w całej Polsce XXVI Dzień Papieski, i gdy za kilka dni przypadnie 48. rocznica wyboru ks. kardynała Karola Wojtyły na papieża. Jan Paweł II – obecnie święty Kościoła Powszechnego, będąc jeszcze prostym księdzem, 71 lat temu, odwiedzał teren, który obecnie leży w granicach Diecezji Świdnickiej. 

„Byłem tu u Was 2 lipca 1955 r.” – czytamy na tablicy pamiątkowej znajdującej się na Szczelińcu Wielkim. To zapis obecności sprzed lat, która upamiętnia tutejsze wędrówki i pielgrzymki późniejszego papieża, a który staje się dla nas zobowiązaniem, według prośby Jana Pawła II: „Pilnujcie mi tych szlaków”. \

Z całą pewnością można i warto rozszerzyć znaczenie tych słów na wszystkie ludzkie drogi, które teraz pokonujemy i po jakich zamierzamy iść nadal. Nie można też zapomnieć ich znaczenia dosłownego, bo szlaki turystyczne i krajobrazy są naszym dobrem wspólnym. Spotykamy się tam ze sobą, pokonujemy przeciwności, podejmujemy fizyczny wysiłek, ale też jesteśmy w przestrzeni inspirującej do duchowej refleksji, do modlitwy. 

Dodajmy, że obok Szczelińca Wielkiego, to Kudowa-Zdrój i tamtejsza Kaplica Czaszek były jednymi z miejsc, które odwiedzili przybysze z Krakowa z ks. Karolem Wojtyłą, który codziennie odprawiał dla nich Msze św., prowadził modlitwę, spowiadał ich, rozmawiał o tym, co dla nich było ważne czy problematyczne. Wizyta w Kudowie-Zdroju, w tym Msza św. i modlitwa w Kaplicy Czaszek – jak wynika ze świadectw uczestników wyprawy – miała miejsce 1 lipca 1955 r. 

Dla jednych Kaplica Czaszek to przede wszystkim miejsce modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące, dla innych, niezależnie od światopoglądu trudno przejść obok niej obojętnie. Przypomnijmy: w 1955 r. wszyscy jeszcze doskonale pamiętali pożogę wojny i odczuwali jej wielorakie konsekwencje. Ks. Karol Wojtyła był jednym z tych, którzy wojnę nie tylko przeżyli, ale w jej trakcie doświadczyli zagrożeń egzystencjalnych i duchowych. Był jednym z tych, którzy widzieli bezmiar śmierci i wiedzieli, co to znaczy. Obecność przyszłego papieża w kudowskiej Kaplicy Czaszek to nie tylko fakt historyczny oczekujący na wnikliwe udokumentowanie, ale także akt symboliczny zasługujący na dostrzeżenie. 

Wkrótce będziemy stawać w kręgu Wszystkich Świętych, potem wspominać wszystkich wiernych zmarłych, których dusze wołają o naszą modlitwę. Czy to wspinając się na Szczeliniec Wielki, czy wkraczając do Kaplicy Czaszek, nie zapominajmy o „pilnowaniu szlaków” – tych codziennych, i tych ku świętości – jak chciał tego św. Jan Paweł II.

Foto udostępnione: Dariusz Niebieszczański i Joanna Nowak

Zobacz także