106 lat od Bitwy Warszawskiej

106 lat od Bitwy Warszawskiej – w Świdnicy oddano hołd obrońcom niepodległości

Bitwa Warszawska jest wspólnym dobrem Polaków – tamtych i przyszłych pokoleń, wspólnym wspomnieniem i inspiracją do tego, jak być Polakiem, jak być patriotą, jak kochać swój kraj aż do oddania swego życia za jego wolność – powiedział ks. biskup Marek Mendyk w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świdnicy, gdzie odbyły się uroczystości upamiętniające 106. rocznicę Bitwy Warszawskiej oraz bohaterów wojny polsko-bolszewickiej. 

W Mszy św. uczestniczyli żołnierze Wojska Polskiego, przedstawiciele władz samorządowych i państwowych, organizacji społecznych, kombatanckich i patriotycznych oraz mieszkańcy Świdnicy. Uroczystość miała miejsce 16 sierpnia 2026 r. i rozpoczęła się wprowadzeniem pocztów sztandarowych. Obecność żołnierzy w dwóch równych szeregach przed ołtarzem podkreślała współczesny wymiar wydarzeń sprzed 106 lat, gdy podczas jednej z najbardziej znanych na świecie bitew doszło do zwycięstwa Polaków nad Sowietami. Mszy św. przewodniczył ks. biskup świdnicki Marek Mendyk. 

Polska zawsze była peryferiami Europy. To, co istotne dla danej cywilizacji, dociera najczęściej na peryferie z centrum. Bywają jednak sytuacje odwrotne. Tereny graniczne, państwa buforowe biorą na siebie ciężar obrony centrum, są jego przedmurzem i strażą przednią. Ponieważ to one muszą narażać życie w obronie cywilizacji, mocniej uświadamiają sobie jej istotę. Gdy syte i spokojne centra zapominają o swych duchowych korzeniach i fundamentalnych wartościach, na ziemiach przygranicznych często toczy się walka na śmierć i życie. Kiedy w pierwszych miejscach leje się wino, w drugich leje się krew – mówił w homilii biskup świdnicki.

Hierarcha przypomniał daty ważne w historii Polski ukazujące nie tylko obronę naszego kraju, ale i podjęcie odpowiedzialności za losy szerszej społeczności. Bitwy pod Legnicą z Mongołami w 1241 r. oraz pod Wiedniem z Turkami w 1683 r.  poprzedziły Bitwę Warszawą z bolszewikami w 1920 r. i w każdej z tych batalii nasz naród stawał się buforem przed niebezpieczeństwami duchowymi i politycznymi. Tożsamość narodowa i związana z nią pamięć historyczna sprawiały, że Polacy nie tylko chronili własne dziedzictwo, ale zdolni byli stawać w obronie tego, co wspólne z innymi społeczeństwami.

Co nam daje nasza wspólna kultura, nasza tożsamość, nasza historia? Daje nam poczucie jedności, poczucie solidarności, zakorzenienie i poczucie własnej wartości. Pamiętajmy, że my jako Polacy mamy tak nieprawdopodobnie piękną historię, tyle pięknych postaci. Mamy zatem czego czerpać, mamy w czym się ukorzenić, i trudno się dziwić, że kraje ościenne, które taką kartą nie mogą się pochwalić, może jedynie pewnymi epizodami z życia ich własnego narodu – my naprawdę mamy z czego czerpać. Jeżeli człowiek nie czuje się ukorzeniony, nie czuje się częścią wartościowej społeczności to ma kompleksy, ma poczucie bycia gorszym. A jak się ma taki kompleks, kompleks poczucia bycia gorszym to się szuka czegoś innego, jesteśmy bardziej zafascynowani tym co się dzieje daleko stąd, obcą kulturą. Patrzymy na naszą polską rzeczywistość. Dlaczego ta historia jest tak bardzo rugowana? Jest jednym z przedmiotów – tak zresztą jak religia, która jest nośnikiem historii – historia jest przedmiotem najbardziej obcinanym, ośmieszanym, marginalizowanym. Przypominał stale o tym św. Jan Paweł II, kiedy przyjeżdżał do Polski: „kto nie zna historii swojego Narodu będzie zmuszony na nowo ją przeżyć” – przekonywał biskup świdnicki.

Hierarcha zwracał również uwagę na współczesne konsekwencje odrzucania własnej tradycji narodowej oraz uleganie skłonności do odrzucania dziedzictwa kulturowe na rzecz doraźnych trendów lub ideologii zmieniających rzeczywistość cywilizacyjną. 

Kiedy patrzymy na historię cywilizacji, narodów dowiadujemy się, że odrzucenie własnej kultury i sprowadzenie jej do czegoś nieważnego ostatecznie, nie przynosiło czegoś lepszego. Nie tworzyło bardziej tolerancyjnego i bardziej luźnego społeczeństwa. Nie! Następowała wtedy wroga asymilacja przez inną silniejszą cywilizację i to się zdarzało za każdym razem w historii. Czy nie jest teraz tak, że dąży się do tego, żeby właśnie odrzucić to, co mamy, co jest wartościowe, co nas wzmacnia, integruje i buduje? Czy nie mamy stać się taką bezbarwną masą, która z zachwytem przyjmuje to, co idzie z zewnątrz, co nam się podaje na tacy?

Kazanie biskupa świdnickiego wygłoszone w świdnickim kościele pw. Najświętszej Maryi Panny z okazji rocznicy Cudu nad Wisłą było skupione na podstawowej motywacji, jaka przyświecała i nadal dodaje mocy Polakom. Tą inspiracją była i jest wiara katolicka. 

Ludzie mądrzy, ludzie sprawiedliwi – nawet jeśli nie są katolikami, nawet jeśli nie są chrześcijanami – najzwyczajniej szanują i poważają tradycje kulturowe i religijne. Gdyby nie Kościół nie byłoby Polski! Z historii właśnie wiemy jak ważna była wiara i jak kształtowała ona mocnych, pięknych ludzi. Dlaczego? Wiara daje właśnie ten korzeń, daje fundament. Pozwala człowiekowi być mocnym – zwłaszcza w chwilach granicznych, w szczególnych sytuacjach życiowych. 

Przez ten dzisiejszy liberalny mainstream uczymy się, żeby patrzeć płytko – liczy się tylko „tu i teraz”. Liczy się przyjemność, konsumpcjonizm. Atakuje się głębokie, logiczne myślenie. Tak dzieje się na przeróżnych frontach – widzimy to w szkołach, w kulturze, w mediach, widzimy to w urzędach, widzimy to wśród dziennikarzy, aktorów, artystów. Oczywiście, nie wszystkich. Niestety, jest to choroba „zakaźna” jak widać. Szczepionką jest to, abyśmy uczyli się historii, żebyśmy byli aktywni w bronieniu tych naszych wartości, żebyśmy mieli też wiedzę. Czas jest trudny, ale nie jest beznadziejny– powiedział ks. biskup świdnicki Marek Mendyk.

Po zakończeniu liturgii uczestnicy przeszli pod tablicę upamiętniającą 100-lecie wielkiego triumfu narodu polskiego w wojnie polsko-bolszewickiej. To właśnie tam odbyła się dalsza część uroczystości, poświęcona zarówno wydarzeniom z 1920 roku, jak i współczesnej służbie polskich żołnierzy. 

Przypomniano, że zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej miało znaczenie nie tylko dla Polski. W przemówieniach wielokrotnie powracał temat bezpieczeństwa współczesnego państwa i konieczności budowania silnych Sił Zbrojnych RP. Prezydent Świdnicy Beata Moskalska-Słaniewska zwróciła uwagę, że lata pokoju sprawiły, iż społeczeństwo mogło częściowo zapomnieć o znaczeniu gotowości obronnej. Ostatnie dekady, dekady spokoju, dekady, w których mieliśmy tak duże poczucie bezpieczeństwa, trochę naruszyły naszą czujność. Trochę zapomnieliśmy o tym ważnym zdaniu, że tylko państwo silne, tylko państwo przygotowane może czuć się bezpieczne. Bez silnej armii poczucie bezpieczeństwa może stać się złudą – mówiła prezydent miasta podkreślając, że bezpieczeństwo to nie tylko ochrona granic, ale również możliwość zachowania własnej suwerenności, kultury i tożsamości.

Szczególne słowa uznania skierowano do obecnych podczas uroczystości żołnierzy 16. Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Poseł na Sejm Ireneusz Zyska podkreślił, że ich obecność jest dla mieszkańców Świdnicy powodem do dumy. Z głębi serca dziękujemy za Waszą służbę, za Wasz codzienny trud, za to, że codziennie stajecie w gotowości do obrony naszej ojczyzny – mówił parlamentarzysta. W wystąpieniu zwrócił również uwagę, że współczesne pole walki coraz bardziej opiera się na nowych technologiach, w tym sztucznej inteligencji i systemach pozwalających ograniczać ryzyko dla żołnierzy. Jednocześnie zaznaczył, że nawet najbardziej zaawansowane rozwiązania technologiczne nie zastąpią cech, które od pokoleń stanowią o sile polskiego żołnierza. Bez hartu ducha, bez odwagi, bez tego, w czym wsławili się nasi żołnierze podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku (…) nie bylibyśmy państwem suwerennym, nie bylibyśmy państwem niepodległym – podsumował przemówienie polityk. Zwrócił się także do rodzin żołnierzy, dziękując im za wsparcie i życząc wszystkim służącym w Wojsku Polskim bezpiecznych powrotów do domu.

Jednym z najważniejszych punktów uroczystości było wystąpienie dr. Artura Cieślika, przedstawiciela Instytutu Pamięci Narodowej, który przypomniał mniej eksponowany aspekt zwycięstwa z 1920 r., jakim było ogromne zaangażowanie społeczeństwa. Jak zaznaczył, mówiąc o Bitwie Warszawskiej, często skupiamy się przede wszystkim na nazwiskach Józefa Piłsudskiego, generała Tadeusza Rozwadowskiego, kapitana Jana Kowalewskiego czy oficerów sztabu generalnego. Tymczasem – jak podkreślił – zwycięstwo nie byłoby możliwe bez tysięcy zwykłych obywateli. W lipcu 1920 r. rozpoczęto tworzenie Armii Ochotniczej. W ciągu zaledwie czterech tygodni zgłosiło się do niej ponad 105 tysięcy ochotników, z czego ponad 70 tysięcy pochodziło spoza Warszawy.

Ochotnicy z armii ochotniczej przynieśli na linię frontu nadzieję, przynieśli entuzjazm i energię. Żołnierze z pierwszych linii frontowych mogli doświadczyć tego, że stoją za nimi ludzie. Całe społeczeństwo, naród polski, który w godzinie grozy zdecydował się stanąć razem z żołnierzami do walki – mówił dr Artur Cieślik. Przedstawiciel IPN zwrócił uwagę, że społeczeństwo poniosło również ogromny ciężar finansowy i osobisty. Państwo przeznaczało na prowadzenie wojny ponad 60 procent swojego budżetu, a Polacy oddawali także to, czego nie można było przeliczyć na pieniądze – własną krew i życie. W sytuacji, kiedy trzeba stanąć do walki, nie ma kłótni, nie ma sporów, jest tylko jedna myśl: obronić suwerenną, niepodległą Rzeczypospolitą – podkreślił główny specjalista w Biurze Edukacji Narodowej IPN we Wrocławiu. Dr Artur Cieślik wystąpienie zakończył słowami: Cześć i chwała obrońcom, bohaterom niepodległej, suwerennej Rzeczypospolitej.

Podczas uroczystości przypomniano również znaczenie Bitwy Warszawskiej w szerszym, europejskim kontekście. W jednym z wystąpień podkreślono, że zwycięstwo z sierpnia 1920 r. pozwoliło nie tylko zachować świeżo odzyskaną niepodległość Polski, ale również zatrzymało bolszewicką ofensywę zmierzającą na Zachód. Było to zwycięstwo, które przez historyków określane jest jako osiemnasta najważniejsza bitwa w dziejach świata, ponieważ nie tylko nasi przodkowie obronili niepodległość naszego dopiero co odrodzonego państwa, ale obronili całą Europę przed bolszewicką nawałą – przypomniał poseł Grzegorz Macko.

Obchody 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej były okazją nie tylko do wspomnienia bohaterów sprzed ponad wieku, ale również do podziękowania współczesnym żołnierzom. Szczególne słowa skierowano do tych, którzy pełnią służbę na wschodniej granicy państwa. Podkreślano, że współczesna armia musi odpowiadać na nowe rodzaje zagrożeń. Wśród najważniejszych kierunków rozwoju wymieniano między innymi: systemy bezzałogowe i przeciwdronowe, obronę powietrzną, cyberbezpieczeństwo, sztuczną inteligencję oraz technologie kosmiczne. Jednocześnie przypomniano, że fundamentem armii pozostaje człowiek– jego wiedza, profesjonalizm, odpowiedzialność i gotowość do działania.

Po przemówieniach odbył się poruszający Apel Pamięci, następnie żołnierze oddali salwę honorową. Ostatnim akcentem obchodów było złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej.

106 lat po Bitwie Warszawskiej jej najważniejsze przesłanie pozostaje aktualne – niepodległość i pokój nie są dane raz na zawsze, a ich obrona wymaga zarówno silnego państwa, jak i ludzi gotowych wziąć za nie odpowiedzialność. O tym też mówił w homilii biskup świdnicki.

W podniosłej atmosferze jaka towarzyszyła wierzącym w tamtym czasie, w klimacie ogromnego zaufania do Matki Najświętszej, powoli rodziła się wiara, że z Bożą pomocą można dokonać rzeczy niemożliwych; że Bóg nie opuszcza tych, którzy się do Niego zwracają wiarą prostą, ufną i pełną nadziei. Pamiętajmy, że obecność Boga w polskiej historii nie jest jakąś hipotezą. Jest tezą potwierdzoną przez fakty historyczne, do których jednym z najbardziej wybitnych jest to, które nazywamy Cudem nad Wisłą. Szereg tak niezrozumiałych okoliczności, które się pojawiły niemal w tym czasie i miejscu pozwalają nam – ludziom wiary – widzieć wyraźną ingerencję Siły wyższej. Dla wierzących będzie to zawsze ingerencja Boga – stwierdził ks. biskup świdnicki Marek Mendyk.

Zobacz także